Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2021

Porządki na strychu - czyli jak uporać się z rzeczownikami (ćwiczenia interaktywne)

Obraz
Każdy, kto choć raz wszedł na strych starego domu, wie, że nie ma lepszego miejsca do prowadzenia lekcji o rzeczowniku! Przedstawiam Wam więc pewien genial.ny, wirtualny strych , który trzeba uporządkować za pomocą czterech ćwiczeń przygotowanych w LearningApps: pierwsze polega na segregacji przedmiotów wg ich rodzaju... gramatycznego; drugie na uporaniu się ze stertą przypadkowych pudeł za pomocą... przypadków; trzecie na zamknięciu słońca w skrzyni, a myśli w umyśle, czyli oddzieleniu rzeczowników konkretnych od abstrakcyjnych; czwarte zaś to rozpoznawanie sadzonek po ich korzonkach, to jest - przypadków po końcówkach. Mniej więcej. :)  Uwaga! Kolejne zadania chronione są kodami, przejście do następnego ćwiczenia możliwie jest tylko po poprawnym wykonaniu ćwiczenia, które je poprzedza.  Na koniec uczeń będzie musiał jeszcze odnaleźć ukryty kod, który przekaże nauczycielowi w dowód ukończenia zadania. W zależności od potrzeb nauczyciel może go wykorzystać na różne sposoby:  "wymi

Jasna strona korespondencji - podsumowanie semestru

Obraz
  Znacie ten obrazek, który przedstawia, jak to dawniej skruszony z powodów ocen bywał uczeń, a teraz skruszony bywa nauczyciel? Powodem skruchy (poczucia winy, strachu) jednego i drugiego nie są zresztą same stopnie, ale reakcja rodziców - oni jedni nie zmieniają się na tym rysunku prawie wcale. Stale osadzeni są w roli tych, na których spoczywa ostateczna odpowiedzialność wyegzekwowania efektów nauczania. Kluczem do ułożenia relacji z rodzicami jest uwolnienie ich z poczucia tej odpowiedzialności. Nadszedł koniec semestru - czas trudny dla wszystkich.  Warto jednak w natłoku przyjmowania ostatnich, rozpaczliwych poprawek, uzupełnień wszelkiej maści, wypełniania stert dokumentów i pisania sprawozdań, których i tak nikt nie czyta -  znaleźć czas na napisanie krótkiego podsumowania, które wyślemy do rodziców. Kilka zwięzłych, ludzkich i pogodnych zdań o tym jak minął semestr, garść planów na następne miesiące. Bez szczegółów programowych (kto by to zniósł) - raczej to, co istotne, czyli

Potęga hałasu - czyli jak zapanować nad e-ciszą

Obraz
Stare, dobre czasy, środek stacjonarnej lekcji. Właśnie w najlepsze odgrywamy scenkę z wiersza Twardowskiego, wiecie, tego, który zaczyna się od słów „ryczą w klasie”, nad wyraz zresztą udatnie, kiedy uchylają się drzwi i w szparze pojawia się czyjaś zatroskana głowa: - Sorry - czytam z ruchu warg. - Wydawało mi się, że cię tu nie ma. Cóż, jestem. Po prostu nigdy szczególnie nie zależało mi na tym, aby wsłuchiwać się na lekcji w brzęczenie much czy tykanie zegara i nie bałam się podejmowania aktywności, powodujących… hm, pewne odstępstwa od akustycznej normy.  Miewałam jednak w chwilach takich odwiedzin niemiłe poczucie, że hałas, który generuję, świadczy źle o mnie jako o nauczycielu i bywało, że próbowałam później hałasować po cichu, co poza niezapomnianą scenką pantomimicznych okrzyków, nie przynosiło nikomu specjalnych korzyści.  Bo hałas trzeba zrozumieć, znaleźć dla niego miejsce, oswoić i korzystać z niego, dokładnie tak, jak korzysta się z innych środków wyrazu - tylko wtedy mo

Street art - temat dobry na wszystko - prezentacja

Obraz
  Szczęśliwie udało mi się kiedyś pozyskać zaufanie pewnego Łobuza. Nie jestem dokładnie pewna, jak to się stało, dość, że zostałam wtajemniczona w ściśle tajne plany zrobienia ściśle tajnego graffiti . Jak wiadomo, wszyscy dopuszczeni do ściśle tajnych planów zobowiązani są utrzymać je w stanie absolutnego utajnienia, a wszelkie uwagi krytyczne winni zachować dla siebie, jeśli nie chcą być okrzyknięci zdrajcą podłym lub tchórzem. Oczywiście bardzo nie chciałam być ani jednym, ani drugim, nie pozostało mi więc nic innego jak spędzić noc… no, może nie zakapturzona pod murem szkoły, ale prawie, bo na zgłębianiu zagadnień sztuki ulicznej, aby nazajutrz podjąć merytoryczną i fascynującą dyskusję o granicach artyzmu i wandalizmu, dając tym samym szansę Łobuzowi i spółce na świadome podjęcie ostatecznej decyzji. I tak powstała prezentacja w Prezi Classic - Street art, czyli sztuka uliczna , przetestowana w boju nie raz i nie dwa, nigdy nie zawiodła. Korzystam z niej na nieplanowanych zastęps

Co hobbicia nora mówi o jego gospodarzu? - cyfrowy escape room

Obraz
Pisanie charakterystyki nie należy do moich ulubionych metod na omawianie lektury i tylko jedną jedyną książkę przeznaczam do wałkowania tej mało kreatywnej (choć przyznaję, że ważnej) formy - i jest nią „Hobbit, czyli tam i z powrotem” wiadomego autora. Nie dlatego, żeby „Hobbit” nie dostarczał innych bardziej pasjonujących tematów, ale Bilbo Baggins jest wyjątkowo wdzięcznym obiektem do opisywania. No i jest bohaterem dynamicznym. Zapewne w tej praktyce nie pozostaję odosobniona, dlatego chciałam się z Wami podzielić materiałem, który przygotowałam na rozgrzewkę za pomocą genialnego genial.ly. Równie dobrze może on posłużyć jako otwarcie cyklu zajęć z powieścią, inspirację do stowrzenia opowiadania na motywach lektury czy stworzenie opisu wnętrza. Jest na tyle uniwersalny, że można go wykorzystać w różnych celach. Jest to cyfrowy escape room ilustrowany kadrami z filmu i cytatmi z Tolkiena, zatytułowany „W hobbiciej norce”. Fabuła jest następująca: uczniowie wcielają się w postać Bom

Po co nauczyciel wchodzi na lekcję?

Obraz
    Wyzwanie przed jakim stanęła polska edukacja w czasie epidemii ukazało bardzo wyraźnie, jaką funkcję pełni nauczyciel w całym tym systemie. Oczywiste jest, że nie można sprowadzić go do roli egzekutora materiału przeznaczonego do opanowania czy też, przypominającego alarm w kalendarzu, podajnika numerów stron do przeczytania. Wówczas znakomicie mógłby go stale zastąpić raz a dobrze opracowany skrypt. Kiedy po zaliczonych celująco praktykach, uskrzydlona, pełna wzniosłych ideałów i głodna wymiany myśli zjawiłam się na egzaminie zawodowym, profesor, który mnie egzaminował i niezwykle mi wówczas imponował swoim nietuzinkowym podejściem do nauczania, zadał mi, jeszcze w progu, następujące pytanie: "Po co nauczyciel wchodzi na lekcję?" Ucieszyłam się, że nie zaczyna od sztampowego pytania z metodologii i siadając z lekką nonszalancją, odpowiedziałam bez namysłu, ale z przekonaniem: "żeby się spotkać z uczniami." Jakież było moje zdziwienie, gdy ta odpowiedź nie zadow